Stłuczka samochodowa? - Jak do tego doszło?

Dzisiaj o szkodach z przymrużeniem oka, czyli o najzabawniejszych opisach tzw. okoliczności zdarzenia.

Pewien były policjant drogówki (teraz wykładowca w jeden ze szkół bezpiecznej jazdy) powiedział mi, stłuczka samochodowa jest tylko kwestią czasu. Każdemu prędzej czy później coś takiego się zdarza, choćby nie wiem jak czujnie i uważnie prowadził auto. Niepocieszające? Jak dla mnie trochę, bo jeszcze nie zaliczyłam „dzwona”. Ale podobno prawdziwe.

Jak już do tej stłuczki dojdzie, zazwyczaj zgłaszamy szkodę do ubezpieczyciela. Po jego stronie zaś leży analiza tego, co się zadziało. Po to m.in. sporządzany jest opis okoliczności zdarzenia. I tutaj od czasu do czasu zdarzają się zabawne kwiatki. Jak choćby uszkodzenie samochodu po zderzeniu z helikopterem (jak się potem okazało zdalnie sterowanym) czy stłuczka ze „znienacka wyskakującym drzewem na drogę” :)

Tyle przykładów z pamięci, a tutaj znajdziecie 20 zabawnych historyjek z prasy brytyjskiej. Dla mnie faworytem opisowym jest „kierowca jadący już od 40 lat, który nagle zasnął i spowodował wypadek”. A dla Was?

Redakcja

Komentarze

Powiązane wpisy archiwum